środa, 1 lipca 2015

You (don't) leave me alone...Wstęp

Kursywa - teraźniejszość
Tekst prosty - przeszłość

- W każdym człowieku istnieje coś takiego, jak wewnętrzny dystans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
- Dlaczego tak jest?
- Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nadistotą, a jedynie pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych.
~^~^~^~^~^~
Sehun czasami siadał na oknie w swoim pokoju. paląc papierosa i pijąc whisky z lodem, wspominał.  Pamiętał wszystko. Każdy szczegół z nim związany. Każdą łzę, wszystkie nieprzespane noce. Czuł. Czuł dotyk jego delikatnych dłoni na swoim ciele. Jego ust na swoich własnych. Gdy tylko zamykał oczy, widział te należące do niego. Jego okrągłą, czasem roześmianą, czasem smutną twarz. I choć częściej dane było mu widzieć tą drugą, to w jego pamięci szczególnie utknął uśmiech należący do Luhana.
Jeden miesiąc...
I choć dla niektórych miesiąc, to krótki czas, dla Oh Sehuna był to najdłuższy okres w swoim życiu.
1 miesiąc...
4 tygodnie...
30 dni...
720 godzin...
43 200 minut...
2 592 000 sekund...
Dla niego miesiąc był nieskończonością, którą pragnął zakończyć. a przecież obiecał...
Obiecał, że wróci. A nie wracał. Miał wyjechać na kilka dni, nie na trzydzieści.
Sehun zamknął zmęczone powieki, spod których spłynęły słone łzy. Miał już na prawdę dość. Luhan nie wracał. Nie dawał znaku życia. A przecież niedawno było im tak dobrze. Oh wiele razy myślał o tamtych dniach. O tym, jak uczył Lu kochać. O jego śmichu, którego zazwyczaj on sam był powodem i łzach, które widział niezliczoną ilość razy. O wszystkim. O ich pierwszym spotkaniu.
- Obiecałeś, Lubabe...dotrzymaj tej obietnicy - szepnął, patrząc w gwiazdy, po czym zgasił papierosa i wyrzucił peta przez okno. Pusta szklanka wylądowała na ścianie, a on sam na łóżku, tuląc do siebie białego misia, którego dostał od Luhana. Po jego policzkach spłynęły kolejne łzy. Tęsknił, a to było tak cholernie trudne.
biały miś
A/N - mój pierwszy blog, który zamierzam prowadzić :D jestem podekscytowana i aż skacze z radości :D mam nadzieję, że "You (don't) leave me alone..." się spodoba <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz